Strony Narodowego Muzeum Morskiego wykorzystują pliki cookie, aby aby zapewnić użytkownikom maksymalny komfort przeglądania oraz do celów statystycznych. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Jeśli chcesz ograniczyć lub zablokować pliki cookie, możesz to zrobić za pomocą ustawień przeglądarki internetowej.

X

Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku

Biuletyn Informacji Publicznej

Aktualny język:

Polski
60 lat Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku

Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku - zamknięcie naszych oddziałów

Uprzejmie informujemy, że z powodu pandemii koronawirusa z dniem 19 października 2020 roku, do odwołania, zostają zamknięte dla zwiedzających wszystkie oddziały Narodowego Muzeum Morskiego.

Ten wpis jest archiwalny.

Stawiacz min ORP "Gryf" - pierwsze trzy dni II wojny światowej

01.09.2020 |

Wyślij wiadomość |


Pamiątkowa paterka z przedstawieniem ORP "Gryf". Wytwórnia porcelany w Limoges, Francja, ok. 1937 r.

Zbudowany we francuskiej stoczni Augustin-Normand w Hawrze, stawiacz min "Gryf", wszedł do służby w 1938 r. Ten największy we flocie II Rzeczypospolitej okręt, od 1 września 1939 r. uczestniczył w obronie Wybrzeża.


Kierownictwo Marynarki Wojennej wyznaczyło załodze okrętu postawienie zagrody minowej na wodach Zatoki Gdańskiej, rozciągającej się na linii Hel-Gdynia. Celem tej operacji, noszącej kryptonim "Rurka", było przecięcie Zatoki i uniemożliwienie swobodnego poruszania się po jej obszarze okrętów niemieckich. Dowódcą "Gryfa" został komandor Stefan Kwiatkowski. Główne zadanie minowania miał wykonać "Gryf" w asyście trałowców i kanonierek, osłaniany od strony Pilawy przez niszczyciel "Wicher". Rejonem koncentracji całego zespołu były okolice portu helskiego.


1 września, przed godziną 18.00 niemieckie bombowce nurkujące Junkers skoncentrowały swą uwagę na "Gryfie". W trwającej około 20 minut, pierwszej w II wojnie światowej, bitwie powietrzno-morskiej atakujące bombowce zrzuciły na okręt około 30 bomb, powodując straty w załodze. Od odłamków poległo pięć osób, między nimi komandor Stefan Kwiatkowski, rannych zostało 17 marynarzy. Dowodzenie "Gryfem" przejął kapitan Wiktor Łomidze, gruziński oficer kontraktowy. Wydał on rozkaz wyrzucenia za burtę kilkudziesięciu uszkodzonych wstrząsami nieuzbrojonych min. Po uzyskaniu zgody na zawinięcie do portu helskiego, polecił wyrzucić do Zatoki także pozostałe nieuzbrojone miny, po czym wpłynął do portu celem przekazania na ląd poległych i rannych, a okręt został zadokowany dla usunięcia powstałych uszkodzeń, głównie urządzenia sterowego. Tego dnia nowym dowódcą okrętu został komandor porucznik Stanisław Hryniewiecki.


Kapitan Łomidze nie powiadomił Dowództwa Floty o rozkazie wyrzucenia za burtę nieuzbrojonych min. Dowodzący "Wichrem" komandor de Walden, nie wiedząc o fiasku całej operacji, skierował swój niszczyciel w rejon dozoru pod Pilawą. Ponieważ cały zapas min znajdował się na krypach kotwiczących w rejonie Jamy Kuźnickiej, niemożliwe było natychmiastowe załadowanie kolejnych na "Gryfa", co pozwoliłoby na powtórzenie próby postawienia zagrody. 2 września Dowództwo Floty podjęło decyzję o przekształceniu "Gryfa" w pływającą baterię, broniącą cypla od strony Zatoki Gdańskiej. Dołączył do niego również "Wicher". Część załogi weszła w skład lądowej obrony Helu odpierając naloty niemieckich samolotów z dywizjonu lotnictwa obrony wybrzeża.


3 września po ataku na Hel dwóch niemieckich niszczycieli i odpowiedzi artylerzystów z "Gryfa" i "Wichra", Niemcy odpłynęli, ścigani ogniem z polskich stanowisk artyleryjskich. Na "Gryfie" zginęło sześciu marynarzy, siódmy zmarł później z odniesionych ran. Tego samego dnia niemieckie Junkersy ponownie przeprowadziły nalot. Z powodu silnego ognia polskiej obrony przeciwlotniczej, większość bomb została zrzucona na "Gryfa" z dużej wysokości. Zginęło kolejnych dwóch marynarzy, a na okręcie wybuchł pożar. Aby zapobiec eksplozji rufowych komór amunicyjnych, komandor Hryniewiecki wydał rozkaz ich zatopienia. Podczas kolejnego nalotu, niemieccy piloci skoncentrowali swoje ataki na "Wichrze", zatapiając go. Jedna z bomb trafiła w śródokręcie wciąż płonącego "Gryfa", powodując dalsze uszkodzenia. Los okrętu dopełnił się około 18.00 po zbombardowaniu przez nieprzyjacielskie wodnosamoloty. Akcję ratowniczą na polskim okręcie uniemożliwiały niedziałające pompy i agregaty pożarowe oraz wybuchająca zapasowa amunicja przeciwlotnicza. Zdołano ewakuować załogę, a okręt płonął jeszcze przez następne dwa dni.


Po zakończonych walkach na Wybrzeżu, Niemcy podnieśli wrak okrętu i odholowali w głąb Zatoki Puckiej, gdzie służył im jako znak nawigacyjny oraz cel do strzelań artyleryjskich i bombardowań lotniczych.


Partnerzy

Dofinansowano ze środków
Programu Wieloletniego Kultura+